W krajach Unii Europejskiej trwa dyskusja nad zmianami w systemie handlu emisjami EU ETS po 2030 roku. Coraz więcej państw członkowskich domaga się złagodzenia części regulacji, aby ograniczyć obciążenia dla przemysłu energochłonnego. Eksperci wskazują jednak, że nawet jeśli Bruksela zdecyduje się na ustępstwa, nie należy spodziewać się wyraźnego spadku cen uprawnień do emisji dwutlenku węgla.
O łagodzeniu, ale nie o odchodzeniu od systemu ETS mówi szefowa Unii – Ursula von der Leyen.
Jednym z głównych postulatów jest wydłużenie okresu obowiązywania bezpłatnych uprawnień dla przemysłu oraz złagodzenie harmonogramu ich wygaszania. Takie rozwiązania miałyby pomóc przedsiębiorstwom w utrzymaniu konkurencyjności wobec producentów spoza Unii Europejskiej. W marcu liderzy dziesięciu państw UE, w tym Polski, zaapelowali do Komisji Europejskiej o gruntowny przegląd systemu ETS i ograniczenie ryzyka gwałtownych wzrostów kosztów emisji.
Zmiana podejścia do ETS jest efektem rosnących obaw o kondycję europejskiego przemysłu. W Brukseli coraz częściej podnoszony jest argument, że transformacja energetyczna musi uwzględniać nie tylko cele klimatyczne, ale również konkurencyjność gospodarki i poziom cen energii.
Eksperci podkreślają jednak, że ewentualne ulgi dla przemysłu nie oznaczają odejścia od polityki dekarbonizacji. Liczba dostępnych uprawnień do emisji będzie nadal stopniowo maleć, co w dłuższej perspektywie powinno utrzymywać presję na wysokie ceny CO2. Prognozy wskazują, że wraz z zaostrzaniem celów klimatycznych koszt emisji może ponownie rosnąć w kolejnych latach.
Według analiz przywoływanych przez ekspertów system ETS nie jest już w Brukseli traktowany jako rozwiązanie nietykalne.
Coraz częściej mówi się o potrzebie jego dostosowania do realiów gospodarczych. Jednocześnie nie ma sygnałów świadczących o tym, że Unia Europejska zamierza zrezygnować z mechanizmu cenowego mającego skłaniać przedsiębiorstwa do ograniczania emisji.
Oznacza to, że po 2030 roku europejski przemysł może otrzymać więcej czasu na dostosowanie się do nowych wymogów klimatycznych, jednak koszty związane z emisją dwutlenku węgla pozostaną jednym z kluczowych elementów funkcjonowania gospodarki w Unii Europejskiej.


